Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 628 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Rozdział V

wtorek, 23 sierpnia 2011 22:44

Po 30 minutach byli na miejscu. Gdy weszli do domu, zastali tylko Jaśka i Kingę.

U,M.Cześć wam.

Ja,K.Cześć.

U.Jasiek, gdzie tata i Beti?

Ja.Tata nocował u Ali, a Beti u Dąbrowskiej. Gratuluję udanego pokazu, bo nie wnikam, co się działo po nim.

U.Jasiek! Zaraz...Beti...u DĄBROWSKIEJ?!

Ja.Tak, żeby dała tacie spokój. Dąbrowska, rzecz jasna.

U.Aha, ok. Lecę się przebrać i wracamy do pracy, zabierzesz się z nami?

Ja.Ale po co tam ja? Przecież już po pokazie.

M.No tak, ale będzie zebranie w konferencyjnej dziś o 11.00. Muszą być wszyscy, co mieli jakikolwiek wkład w kolekcję i pokaz.

Ja.No to zabiorę się z wami.

U.Ok. Idę się przebrać.

Ula, jak torpeda, weszła do pokoju i ubrała się w to: 

Pędem zeszła na dół.

M.Ula wyglądasz...nieziemsko.

Ja.Nieziemsko znaczy sexy.

U.Dajcie spokój, jedźmy.

Młody Cieplak pożegnał się z Kingą i ruszył z parą zakochanych do firmy. W firmie* przed windą na piątym piętrze zebrał się komitet powitalny dla pary prezesów, na którego czele stała naturalnie Violette Kubasińska. Twarz kolekcji stała z transparentem "Ula + Marek = WNM", a Ania z kwiatami. Cieplak i Dobrzański stali jak wryci.

M.Y...co wy tu robicie?

V.Stoimy, a dokładniej czekamy na was, gołąbeczki.

U.Ale po co?

An.Jak to po co? Pogratulować wam i życzyć szczęścia.

M.Dzięki, możecie wracać do pracy.

V.A ty zawsze swoje. Dobrzański, psujesz atmosferę. Tylko praca, praca , ty pracusiu jeden. Czy uczucia innych cię nie obchodzą?! No zero apatii.

U.Viola. Chyba empatii. Ale i tak musicie wracać do roboty.

Tłum rozszedł się w mgnieniu oka. Wszyscy zabrali się za swoje obowiązki. Wybiła 10.50 . Ula wyszła z gabinetu i udała się do Daniela.

U.Daniel, poinformuj wszystkich pracowników o zebraniu w konferencyjnej o 11.00 i bądź też na nim.

D.Dobrze, pani prezes.

U.Jaka pani prezes? Ula jestem.

D.Daniel. Dobrze, poinformuję.

*10 minut później*

U.Zwołałam zebranie, by podziękować wam wszystkim za cały wysiłek włożony w FD Gusto. Kolekcja cieszy się ogromnym uznaniem tylko dzięki wam. W ramach rekompensaty możecie się już rozejść do domów. Życzę miłego dnia.

Pracownicy po chwili udali się w stronę wyjścia.

U.To co, kierunek-Rysiów.

M.No...dobrze.

Tymczasem Ula otrzymała SMS'a.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Przeprosiny i rozdział 4.

wtorek, 23 sierpnia 2011 12:57

Przepraszam, że długo nie pisałam, ale musiałam się pozbierać po tym, jak mój chłopak zerwał ze mną 2 dni przed naszym miesiącem i 6 dni przed moimi urodzinami ;(((((((((((((((. Mam doła, ale nie chcę was zaniedbywać. Miłego czytania.

____________

Rozdział 4

Ula wyciągnęła telefon i wystukała na klawiaturze tylko SMS'a.

"Tato, nie wrócę na noc. Nie martw się. Jestem u Marka."

U.Ok, to jedziemy.

Wsiedli do samochodu Dobrzańskiego. Po 20 minutach byli na miejscu.

U.Mieszkasz na Siennej?

M.No, a dokładniej na Siennej 6/13.

Weszli do klatki, a potem do mieszkania byłego prezesa.

U.Ładnie tu. Urządzone jest tak...po markowemu.

M.Tak, ale zawsze czegoś mi tu brakowało.

U.Czego?

M.Ciebie...

Zdumiona Ula rzuciła się ukochanemu na szyję obdarowując go czułym pocałunkiem. Szybkim krokiem udali się do sypialni.

M.Na pewno tego chcesz?

U.Jak niczego innego.

Po chwili spędzali ze sobą upojną noc. Rano pierwsza obudziła się Ula. Spojrzała na Marka i myślała, jak bardzo jej Dobrzańskiego brakowało, że po raz pierwszy od dawna naprawdę jest szczęśliwa. Cieplakówna wstała z łóżka i udała się do kuchni. Otworzyła lodówkę i westchnęła.

U.Mogłam się domyśleć, że zastanę tylko światło.

Dziewczyna wzięła kartkę i długopis. Na kartce naskrobała parę słów, po czym odłożyła ją na ladzie w kuchni. Wyszła. Trzask drzwi obudził jej ukochanego. Chłopak wystraszył się, że nie ma obok niego jego Uli. Bał się, że to był tylko sen.

M.ULA!!!!!!!!

Odpowiedziała mu cisza. Postanowił do niej zadzwonić, lecz gdy usłyszał dźwięk jej telefonu w kuchni, ulżyło mu. Poszedł do kuchni i ujrzał kartkę.

"Jestem w sklepie, śpiochu :*. Ula"

Usłyszał ponownie trzask. W drzwiach kuchennych stała pani prezes obładowana torbami.

M.Cześć, co tam masz?

U.O hej. Myślałam, że jeszcze śpisz. Kupiłam coś do jedzenia, bo lodówka świeci pustkami.

Po 5 minutach jajecznica i kawa była na stole.

U.Marek, odwieziesz mnie na chwilę do domu? Muszę się przebrać.

M.Ok.

Dziewczyna ubrała się w strój z poprzedniego wieczora, a Marek naturalnie w garnitur i wyszli.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Rozdział III

poniedziałek, 08 sierpnia 2011 13:29

U.Ślub? Dopiero co się pogodziliśmy, a tu już ślub mamy brać?

M.A miałabyś coś przeciwko?

U.Nie, ale to chyba za wcześnie, prawda?

M.No może. Ale ja cię tak kocham, że mógłbym wziąść z tobą ślub nawet i zaraz.

U.Jak kochasz, to poczekasz.

M.W takim razie poczekam, ile trzeba.

W tym momencie do młodych podeszli Ala, Józef, Krzysztof i Helena.

J.Gratuluję, dzieci. Panie Marku, ja wiedziałem, że pan jest dobrym, lecz zagubionym człowiekiem.

M.Dziękuję.

K.Synu, jestem z ciebie dumny. Masz wspaniałą kobietę u swego boku. Nie zmarnuj tego. Jeśli ją skrzywdzisz, to inaczej porozmawiamy.

M.Nie martw się. Nie skrzywdzę jej już nigdy.

H,A.My również gratulujemy.

M,U.Dziękujemy.

H.Idźcie się bawić.

Właśnie w tej chwili odezwał się DJ.

DJ.Proszę państwa, teraz na parkiet zapraszamy Ulę i Marka.

Zdziwiona para weszła na parkiet.

DJ.To dla was.

DJ "zapodał" parze wieczoru piosenką Masters - Podróż do gwiazd. Ula i Marek tańczyli do rytmu, patrząc sobie w oczy jak zahipnotyzowani.

U.Kocham cię, wiesz?

M.Wiem. I vis'a'vis.

Chłopak pocałował Cieplakównę najczulej, jak potrafił. Dziewczynie nogi się w kolanach ugięły. W końcu mogła zaznać cudownego smaku ust Dobrzańskiego, poczuć zapach jego ciała, doznać jego bliskości. Piosenka skończyła się. Do zakochanych podeszli Seva i Viola.

S.U...Gruchacie sobie, gołąbeczki?

M.Seba, spadaj.

S.OK, chciałem tylko poprosić twoją dziewczyną do tańca.

U.Ok. Chodź.

W Marku zagotowała się krew.

V.Co, zazdrosny?

M.Jak cholera.

V.Marek, Ula cię kocha najmocniej na świecie. A Seba to twój najlepszy kumpel. Nie zrobiłby ci tego. Zaufanie, pamiętaj. I opanuj się człowieku.

M.Ok. Dzięki Viola.

*W tym samym czasie*

Akurat DJ puścił piosenkę Patrycji Markowskiej - Świat się pomylił. Tańczyli w ciszy. Rozmowę nawiązał Olszański.

S.Cieszę się, że jesteście razem.

U.Ja też.

S.No nie wątpię. Na kilometr czuć miłością.

U.I lepiej niech tak zostanie.

S.Ale pamiętaj. Jak Marek coś wywinie, to przychodź z tym do mnie. Poczuje moją pięść.

U.O, dzięki. Jak coś to do ciebie jak w dym.

S.Właśnie.

Piosenka się skończyła. Oboje doszli do swoich "drugich połówek chleba".

M.Ula, wracamy do domu?

U.No, bo tata pewnie się niepokoi.

M.Ale do mojego domu.

U.Ale tata...

M.Twój tata na pewno sobie poradzi.

U.Myślisz? W takim razie OK!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Rozdział II

sobota, 30 lipca 2011 12:59

Wsiedli do samochodu Marka i ruszyli. Żadne z nich nie chciało się odezwać. Może bali się, że gdy się odezwą, cały czar pryśnie. Że to tylko sen i zaraz się z niego zbudzą. Panowała cisza, ale nie taka krępująca. Po prostu upajali się swoją wzajemną obecnością. Dojechali nad Wisłę, mimo że mieli iść do parku, ale to ważniejsze miejsce, o wiele więcej znaczące. Marek rozpalił ognisko. Ula zaczęła jedną z najtrudniejszych rozmów w życiu tej dwójki.

U.Marek, ja chciałam cię przeprosić. Zachowywałam się wobec ciebie nie wporządku. Oszukiwałam siebie, ciebie i Piotra. Ja go nigdy nie kochałam, ale myślałam, że może coś z tego będzie. Jednak w myślach porównywałam go ciągle do ciebie. Gdybym cię wysłuchała inaczej wszystko by się potoczyło.

Po rumianych policzkach dziewczyny spłynęły dwie kształtne łzy. Dobrzański otarł je i powiedział.

M.Nie płacz. Teraz ja ci wyjaśnię. Na początku było nieciekawie, sytuacja firmy z dnia na dzień pogarszała. Gdy wzięłaś kredyt i ja dałem ci ten pieprzony weksel Sebastian radził mi, bym cię uwodził, żebyś nie odeszła. Na początku nie chciałem tego, bo wiedziałem, że nie uciekniesz, ale Sebastian przekonał mnie. Oczywiście nie chcę zwalać na niego winy. To, że cię kocham, zrozumiałem dopiero nad Wisłą. Gdy podsłuchałaś rozmowę, wtedy powiedziałem, że żadnego ślubu nie będzie. Bo cię kocham. Jak widziałem cię z Piotrem, to moje serce pękało na miliardy drobnych kawałeczków. Teraz wiem, że będzie tylko lepiej. Wierzysz mi?

U.Wierzę.

Marek po tych słowach przytulił dziewczynę i pocałował ją najczulej jak umiał.

U.Kochanie, musimy wracać.

M.Musimy?

U.Owszem.

Zakochani wsiedli do samochodu i ruszyli.

*15 minut później*

Ula i Marek dojechali na miejsce. Weszli na bankiet niezauważeni. W pewnej chwili podszedł Pshemko.

P.Eh...Młodzi. Ja zawsze wiedziałem, że Urszula z Markiem pasują do siebie. Jesteście jak yin i yang. Tworzycie idealną harmonię. Moja wrażliwa, artystyczna dusza widzi lepiej, niż inni takie emocje jak miłość. Od was uczucie bije na kilometr. Bardzo się cieszę z waszego szczęścia. Urszulo, mogę zadać ci jedno pytanie?

U.Słucham.

P.Czy będę mógł zaprojektować Urszuli suknię ślubną?

Para wymieniła się spojrzeniami.

U.Do ślubu nam się nie spieszy, ale jeśli do takowego dojdzie, to tak.

P.Wspaniale. Ślub w kreacji samego Pshemko, czyż to nie ogromne wyróżnienie?

U,M.Ogromne.

P.W takim razie bawcie się. Miłego bankietu.

U,M.Wzajemnie.

Projektant pozostawił zdziwioną parę samym sobie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Rozdział I

wtorek, 26 lipca 2011 10:52

Witam. To ja LoLiTkA ;*;*;* . Wracam po dłuuuuuuugiej przerwie z nowym opowiadankiem o Uli i Marku na nowym bloogu. Życzę miłego czytania. :D

______

Stali na scenie. Patrzyli sobie głęboko w oczy zapominając całkowicie o całym świecie. Liczyli się tylko oni. Nie zwracali uwagi na wiwatujących ludzi, którzy cieszyli się z ich szczęścia. Nie zwracali uwagi na blask fleszy skierowany w stronę gwiazd wieczoru. Z amoku wyrwał ich głos Mistrza:

P.Kochani, wszyscy bardzo się cieszą z waszego szczęścia, ale to jest pokaz, więc czas na bankiet.

Po tych słowach goście udali się na bankiet, na scenie pozostała tylko dwójka zakochanych w sobie ludzi.

M.Dziękuję.

U.Za co ?

M.Za to, że jesteś, że mi wybaczyłaś, i że mnie na nowo pokochałaś.

U.Ja cię nigdy nie przestałam kochać, i nigdy nie przestanę.

Marek pocałował Ulę. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek, lecz po chwili się wyrwała.

U.Muszę iść się przebrać.

M.Myślisz, że cię puszczę ?

U.Wiem, że mnie nie puścisz, dlatego idziesz ze mną.

Cieplakówna złapała chłopaka za rękę i pociągnęła do przebieralni. Nikogo tam nie było. Ulka zdjęła suknię ślubną i założyła czerwoną sukienkę i czarne szpilki

M.Wyglądasz...wow...-Marka zamurowało.

U.Dzięki - odpowiedziała zawstydzona dziewczyna.

M.Idziemy na bankiet ? Pewnie wszyscy na nas czekają.

U.Nie. Idziemy do "naszego" parku, na "naszą" ławkę i musimy wszystko wyjaśnić.

M.Racja. Załóż płaszcz, bo jest ciemno i zimno. - założyła biały płaszcz i wyszli.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

niedziela, 28 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  4 172  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

O moim bloogu

zmieniłam adres blooga z http://lovestory-uli-i-marka.bloog.pl na ten oto :)

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 4172

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl